niedziela, 8 listopada 2015

Witamy w "Cisie"

Także w  tym roku, dzięki uprzejmości zarządu KŁ "Cis" , możemy stogować w moich rodzinnych stronach. Dzień zaczynamy od przyjemnego 3-2-1 koło Toboły. Szybka praca Iry i po strzale Tomka pierwszy rudy leży. Do stogu dopuszczamy Ka. Suki pracują i wyraźnie pokazują nam, że to jeszcze nie wszystko z tej słomy. Po czterdziestu minutach Ira wygania lisa na pole, gdzie strzela go Arek.

Zmiana miejsca. Dojeżdżamy na niezawodny 3-2-1 przy brzozach. Łuki zaczyna pracę i już widać, że będzie ciekawie. Mykita jednak jest cwany. Z parteru wchodzi na 1 piętro. Tam niestety w jednym punkcie jest dla Łukiego za ciasno - dzida w ruch, robimy mu więcej miejsca. Akcja się zagęszcza. Czekam na końcówce stogu, słyszę jak coś biegnie kanałem na 1 piętrze. Przed moim nosem  wybiega lis i kiedy mnie zauważa chce zawrócić, ale zapomniał kogo miał za sobą. Ponownie zawraca, udaje mu się jeszcze zeskoczyć na pole i tam dosięga go już mój grzmiący kij. Puszczamy w to samo miejsce Ka, która szybko wypycha kolejnego lisa pod nogi Pawła.
Następne  3 stogi okazały się puste. Potem robimy większy 5-4-3-2-1. Zaczyna Draka i zaznacza lisa, który kluczy po kanałach. Pokazuje się na ułamek sekundy Arkowi i zmienia kanał. Dopuszczamy Irę. Suki znajdują lisa w wewnętrznym kanale - brak możliwości dojścia. Po jakimś czasie wychodzi Draka, suka wraca do auta. Ira próbuje sama wypchnąć lisa, ale nie może do niego dotrzeć dostatecznie blisko. Odsuwamy jeden balot i wtedy zmienia się sytuacja wewnątrz stogu. Wracam na górę z bronią , a pod nogami czmycha mi rudy ponownie zmieniając kanał. Ira jest zaraz za nim. Następnie lis wyjeżdża na dole i Arek strzela raniąc go. Rudy wpada do dolnego kanału, ale tam łapie go na szczęście Ira.

Kolejny stóg to duży 4-3-2-1 złożony z wielkich balotów. Zaczyna zmierzchać, więc zależy nam szybkiej i sprawnej pracy. Ka wypycha lisa z najwyższego kanału, strzela Arek, ale pudłuje. Rudy robi unik i zasuwa drugą stroną stogu. Tam już trzy " automaty" się "grzeją";), niestety lis nie zwalnia. Kiedy dobiegam na drugą stronę strzelam jeszcze dwa razy, ale to już za daleko. Odprowadzamy przecherę wzrokiem i "rzucamy mięsem". 
Cóż, nie pomoże ni "automat" ni stal Kruppa jeśli strzelec wielka dupa. To drugi nasz spudłowany lis w tym sezonie. Pierwszy to moja sromotna porażka (przedostatni krok do "automatu", który opisywałem), drugi to dzisiejsza skucha. Tfu (przez lewe ramię) na psa urok, miejmy nadzieję, że ostatnia.
Polowanie kończymy pokotem, na którym kładziemy pięć rudzielców.
IRA z Króliczego Dołka - 3, KA vom Asstraata - 2 (jeden spudłowany), ŁUCZNIK Lisia Przygoda - 1.

sobota, 31 października 2015

Brekinia

31.10.2015 r. zjawiamy się w obwodzie macierzystego koła "Brekinia". Wpis do książki i w pole. Kiedy dojeżdżamy do pierwszego stogu, pięknie usytuowanego przy rowie, widzimy jak spory rudzielec właśnie się w nim "lokuje". Szybko obstawiamy, puszczam Łucznika, który od początku sezonu nie jest sobą i nie pracuje na pełnych obrotach. Mimo to po kilku minutach pies zatrzymuje lisa w kanale, a Arek melduje, iż widział drugiego, który wybiegł i zmienił okno. Po następnych  dwóch minutach lis roluje. Nie ma jak to dobrze zaczęty poranek:)



Na następnym stogu drapieżnik wygrzewa się na szczycie, kiedy podjeżdżamy chowa się w oknie. Błyskawiczna praca Łucznika i leży następny. Łuki wraca do stogu i podejmuje ponownie pracę. Niestety tym razem dla niego jest za ciasno. Zmieniamy na Ka, która po kwadransie wygania lisa z kryjówki, a Arek zatrzymuje go skutecznie na łące. 
Przenosimy się na niezawodny stóg, który nazywamy "Przy rowie". Ze względu na bliski, zakrzaczony rów, trudno się na nim strzela. Łuki trochę poobijany, ale puszczam go. Nie chce wejść. Zdziwieni, wpuszczamy Ka. Suka szybko wypycha rudego pod moje lufy. Takie zachowanie Łucznika, mimo braku innych objawów powinno mi dać do myślenia, niestety nie zareagowałem.
W następnym miejscu spędzamy godzinę. Pracuje Ira i Ka, stóg 6-5-4-3-2-1. Lis ewakuuje się na górny wewnętrzny kanał, gdzie nie możemy dotrzeć mimo, że suki tam go stopują. Za zgodą właściciela balotów zrzucamy dwa na ziemię, robi się w środku "gorąco". Lis wyjeżdża na pole i tam po dwóch strzałach zostaje. 
Ostatni mykita tego dnia trafia się nam w 5-4-3-2-1, ok 70m długości.  Draka robi wygnanie, po trzech pudłach lis o dziwo zawraca do stogu. Dopuszczamy Irę. Suki po 20 minutach lokalizują go, a Draka zatrzymuje.
Dzień kończymy z siedmioma lisami. Oby tak dalej.
ŁUCZNIK Lisia Przygoda - 3, KA vom Asstraata - 3, DRAKA vom Asstraata - 1



niedziela, 18 października 2015

Drugi wyjazd

18.10.2015 ponownie pojawiamy się na stogach. Silny wiatr i deszcz przywitał nas w łowisku.Najpierw w długim 5-4-3-2-1 Ka zatrzymuje rudego. Potem Draka wygania z sąsiedniego 5-4-3-2-1 kolejnego rudzielca. Przy następnym stogu Łucznik znajduje lisa, ale nie daje rady przejść w ciasnych korytarzach. Zmiana na KA, poszerzenie kanału i lis wybiega na zewnątrz, gdzie już zostaje.
Zmieniamy miejsce. W dolnym kanale Draka zaczyna szczekać. Badamy sytuację i okazuje się, że trafiliśmy na borsuka. Na szczęście suka pracuje rozsądnie i wychodzi z tego bez większego szwanku, w odróżnieniu do jaźwca.
Trzeba tu wspomnieć o nowym nabytku Arka, który pośrednio ma dbać o jego zdrowie. Teraz będzie wchodził na górę jak król stogów ze swoim nowym rozpylaczem:)
Kolejny stóg to 5-4-3-2-1, w którym Draka zmusza mykitę do opuszczenia kanału. Niestety na tym kończy się "dobro" w dzisiejszym dniu, ponieważ kolejne miejsce zatrzymuje nas na 4 godziny. Na długim 5-4-3-2-1 Ka i Draka znajdują lisa, który pokazuje się dwa razy, potem znika jak kamfora. Suki idą do auta, a do akcji wkracza Ira. Znajduje lisa w wewnętrznym kanale, gdzie nie ma szans na pomoc dla niej. Lokalizujemy ją, słyszymy jak toruje sobie drogę, ale nie ma szans na szybka pomoc. W końcu docieramy do sąsiedniego kanału, wycinamy nożem otwór w balocie i wyjmujemy sukę. Jest 19:30, wszyscy przemoczeni, ciemno, zimno i daleko do domu. Ze względu na mrok zmuszeni jesteśmy odpuścić. Dzień kończymy z czterema lisami i borsukiem (KA vom Asstraata 2 lisy, DRAKA vom Asstraata - 2 lisy i borsuk).

niedziela, 11 października 2015

Inauguracja sezonu 2015/2016

Sezon 2015/2016 rozpoczynamy 11.10.2015 r. Pogoda taka sobie, ciepło i słonecznie - raczej nie wróżyła nic dobrego, ale wiemy, że przy norowaniu czy stogowaniu nie ma reguły jeśli chodzi o aurę. Opolowujemy część dwóch obwodów. Pierwsza na lisa trafia KA w długim 4-3-2-1. Szybka praca w zewnętrznym kanale i suka wyjeżdża "na lisiej kicie", dogania rudego i zatrzymuje go. Okazuje się, że dopuszczona DRAKA znajduje w tym samym stogu drugiego lisa, w najwyższym kanale. Tam walczy z nim, gdzie pomaga jej ZARA vom Asstraata, która przyjechała łapać szlify w słomie. Suki skutecznie zatrzymują  drapieżnika.
W następnym stogu (3-2-1) IRA szybko wygania mykitę na pole, gdzie przechera kończy swój żywot. Potem zaglądamy do znajomej już nam nory na miedzy. Okazuje się, że zastaliśmy właściciela w domu. Pracuje KA i po krótkiej pomocy lis cudem ewakuuje się z apartamentu, a następnie roluje na oziminie.

Potem DRAKA pracuje w wielkim 4-3-2-1. Po kilkunastu minutach wygania lisa na zewnątrz. Dopuszczamy IRĘ i suki znajdują jeszcze jednego lisa w tym stogu. Rudy kombinuje, pokazuje się kilkukrotnie na zewnątrz, ale nie chce salwować się ucieczką na otwarte pole. W końcu IRA wypycha go na dobre, a ja niestety dwa razy pudłuję! Jestem sam na szczycie, więc nikt nie poprawia. Cóż za sakramenckie uczucie... lis pędzi polną drogą, za nim unosi się kurz, a ja odprowadzam go tylko wzrokiem. Psy napracowały się,  ja zawiodłem. To mój drugi spudłowamy spod psów lis od 2010 roku, który uciekł zdrowy. Wcześniej z Arkiem i Tomkiem zawarliśmy umowę, że kiedy spudłuję 3 lisy będę musiał zamienić wysłużonego bocka na półautomat. Cóż, słowo się rzekło i do zmiany brakuje jeszcze jeden lis. Mam nadzieję, że nie sprawię im szybko tej satysfakcji:)
Dzień kończymy sześcioma wypracowanymi przez psy lisami, na pokocie układamy tylko pięć (3 suki, 2 psy). Jak na rozpoczęcie sezonu nieźle.





poniedziałek, 28 września 2015

Ukraina

Na początku września zapada decyzja o wyjeździe na Międzynarodowy Konkurs na Ukrainę. Przed wyjazdem sporo załatwiania psich dokumentów, ale w końcu  ALFA od Ruce trafia do transportówki i ruszamy. Dojeżdżamy do Jarka, potem na ziemię kielecką. W trójkę jedziemy do Lublina, gdzie spotykamy się z Wołodią i resztą chłopaków. Granica dzięki interwencji dwóch kolegów mija dość znośnie. 

Na miejsce dojeżdżamy wieczorem. W sobotę rano otwarcie konkursu na norze. Na liście startujących są psy z Ukrainy, Czech, Serbii i spora grupa z Polski. 
Na początku szybkie losowanie i czekamy na swoją kolej w miłej atmosferze:)

ALFA startuje 2 razy na lisie i raz na borsuku. Za pierwszym razem dogania lisa i przed kominem 2PC. Drugi start na lisie to 2PC w trzecim kotle. Na borsuku startuje jako pierwsza, wykonuje szybką CACIT-ową pracę, ale przed końcem minuty zmiana na PP i potem 2PC. Tak więc mimo szybkiej, twardej i "cichej" pracy, suka nie uzyskuje wniosków CACT i CACIT. 
Innym psom z polskiej grupy idzie znacznie lepiej i prawie wszystkie wykonują pracę na CACT i CACIT - czego serdecznie gratulujemy.
Atmosfera na konkursie prawie doskonała, dobre trunki i swojskie jadło.
Powroty jak zwykle są mniej przyjemne i tak było w tym przypadku. Droga do domu długa, a przed oczami dodatkowa wizja poniedziałku. Na szczęście w aucie doborowe towarzystwo, więc czas mijał wesoło.

środa, 9 września 2015

Miot "I"

Około południa 29.08.2015 r. JOLA vom Asstraata zaczęła intensywnie przygotowywać się do porodu. Po ciężkich zmaganiach, wieczorem w gnieździe leżała zmęczona  matka, a przy niej 3 suczki  (INDY, INGE, IRE) i jeden pies (ILLO).  Maluchy rosną,  a co zaprezentują w przyszłości - czas pokaże.


wtorek, 28 lipca 2015

JOLANTA:)

    W ostatnich dniach czerwca doszło do "bliskiego spotkania":)  suki JOLA vom Asstraata i zagranicznego "kolegi" - NIK-a od Plavog Korala (zdjęcia i rodowód w zakładce "Wykorzystywane   w hodowli"). Rodowody, praca jaką wykonuje ta para na dziku i drapieżniku oraz  eksterier przyszłych rodziców, powoduje, że nie mogę doczekać się szczeniąt. Lipcowe USG napawa optymizmem. Czas pokaże czy decyzja o takim skojarzeniu była słuszna.



wtorek, 23 czerwca 2015

Międzynarodowy konkurs norowców - Słowacja

W dniach 20-21 czerwca odbył się międzynarodowy konkurs norowców w miejscowości Zakopcie na Słowacji. Po przejechaniu 570 km, w piątek wieczorem byliśmy na miejscu. Malownicze górskie krajobrazy, rześkie powietrze, wspaniała atmosfera pozwalały zapomnieć o problemach i złapać na krótki czas trochę luzu. Startowaliśmy z dwiema sukami: ALFĄ od Ruce i JOLĄ vom Asstraata. Pogoda nas nie rozpieszczała, padało pawie cały czas, ale to lepsze dla psów niż upał, więc nie narzekaliśmy.
W pierwszy dzień ALFA w czasie 22 s chwyta lisa na załamaniu - niestety wykonuje chwyt PP, JOLA także łapie rudzielca chwytem PP, ale w 3 kotle w czasie 42 s. Tym samym jasne było, że nie mamy szans w tym konkursie na CACIT. Dlatego też bez nerwów wieczorem oddawaliśmy się rozrywkom wspólnie z przyjaciółmi z Serbii i Finlandii.
W drugim dniu ALFA idzie do trzeciego kotła za lisem, któremu udaje się ewakuować. Na szczęście lis cofał się i suka założyła mu na kominie chwyt  jednocześnie na żuchwie i piersi - sędziowie zaliczają 1PC. JOLA w drugim starcie łapie lisa  na załamaniu, także 1PC.
Cóż, nie są to chwyty "cacitowe", ale suki wykonały szybką, twardą pracę z czego jestem bardzo zadowolony. Pierwsze trzy miejsca (w stawce 85 psów) zajęły psy z Serbii.
W niedzielne popołudnie trzeba się było pożegnać z przyjaciółmi i ruszyć w drogę powrotną. A w poniedziałek .... ponownie do "ukochanej" pracy.

Od lewej: Jari, autor, Stanko i Antti.





wtorek, 26 maja 2015

Dzień Matki:)

W nocy 25 maja ZARA vom Asstraata (SIJUKS vom Asstraata x CHA-BRNJA) zaczęła swój pierwszy poród. Mimo obaw co do jego przebiegu, ze względu na spore rozmiary  płodów (nieliczny miot) wszystko poszło jak po maśle. 26 maja - w pierwszych godzinach Dnia Matki na świat przyszły dwa pieski, których ojcem jest FANTOM (APOLO od Plavog Korala x KARA).
Z niecierpliwością czekamy na to co pokażą maluchy w przyszłości.
FANTOM
ZARA vom Asstraata