niedziela, 4 stycznia 2015

Gościnnie

Wypoczęci po sylwestrowych wyczynach, 04.01.2015 r. zawitaliśmy na zaproszenie Karola do obwodu w okolicach Łabiszyna, który dzierżawi KŁ "Miś". Dojazd mieliśmy znacznie utrudniony z powodu gołoledzi, ale w końcu jakoś pokonaliśmy prawie 100 km. Dzionek zapowiadał się pięknie: lekki mróz i porywisty wiatr, czasami troszkę słoneczko psuło piękna pogodę. Polowaliśmy  w dwóch grupach. Stogi różne, mniejsze i większe. Nasza grupa trafiła na rudzielca dopiero około godziny jedenastej w małym 3-2-1 przy rowie. Szybko zatrzymała go Ka. Potem "aresztowania" dokonała Ira w wielkim 6-5-4-3-2-1. Następnego lisa wypracował Łucznik, do którego padło 15 strzałów. Oj było głośno..... . W ostatnim stogu 5-4-3-2 mykitę znalazła Ka. Wykonała dwa wygnania, ale lis ciągle zmieniał kanały. Do pomocy poszła Ira, której po jakimś czasie udało się wypchnąć rudego na otwarte pole. 
Dzień zakończyliśmy z czterema lisami, druga grupa z jednym.
Z ostatniego stogu....


niedziela, 28 grudnia 2014

Ziemia i słoma

W ostatnich dniach 2014 roku wybraliśmy się w dwójkę na przegląd nor. Niestety tylko jedna okazała się "pełna" w tym czasie. W pięknej zimowej scenerii Ka  zatrzymała rudego pod ziemią, a miała co robić przy tak dużym psie.

Następnego dnia zajrzeliśmy  w słomę. W pierwszym stogu Łucznik szybko wypchnął rudzielca, którego czysto spudłowało dwóch myśliwych... W następny wielkim 5-4-3-2-1 Ka i Łucznik zatrzymały następnego lisiurę, niestety w środkowym kanale, co kosztowało nas sporo nerwów i pracy. Może też dlatego jeden najstarszy kompan moich zmagań z przecherami nie wytrzymał i powiedział: "...dość...", oświadczając, że to jego ostatnie polowanie z nami. Cóż.... czujemy się zdradzeni i jest nam przykro, ale to jego decyzja.

Piękny, ale trudny
W drodze do psów.... gorąco, mokro i nieprzyjemnie:)

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Ponownie "Brekinia"

Dzionek przywitał nas trzema stopniami na plusie i lekkim wietrzykiem. Rankiem docieramy w granice obwodu nr 76. Zaczynamy od stogów, na których ostatnio kończyliśmy. Niestety okazały się puste. Obok nich stała resztka 4-3-2-1, długości około 20 m. Zdecydowaliśmy się zajrzeć tam. Ira i Ka zaraz zaczęły nerwową pracę. Ka znalazła rudzielca w środkowych kanałach i skutecznie go tam zatrzymała. Nagle podjechało do nas auto, z którego rześkimi ruchami wyskoczyły 3 osoby. Miny mieli groźne, a my nie wiedzieliśmy o co chodzi. Na początek otrzymaliśmy od jednego "miłego" Pana (właściciel stogu) informację, która bardzo "dobitnie" określała co powinniśmy natychmiast zrobić. Ogólnie mówiąc, mieliśmy się stamtąd wynosić. Dwóch pozostałych skrupulatnie nagrywało całe miłe spotkanie. Sytuacja była gorąca, a my nie mogliśmy się ewakuować, ponieważ suki gawędziły w środku stogu z lisem. Odsunięty był jeden balot, który wrócił przecież  na swoje miejsce, więc reakcją byliśmy zdezorientowani.  Na szczęście mili Panowie po jakimś czasie odjechali, żegnając się "mile". Wtedy wyciągnęliśmy psy z rudzielcem, po czym zawitaliśmy na podwórku właściciela stogu. Chciałem pokryć straty moralne "miłego" Pana, ale stanowczo odmówił. Pożegnaliśmy się więc grzecznie z obietnicą, iż nigdy w te strony nie wrócimy. Przez kilka lat stogowania spotykaliśmy się  z zupełnie innymi reakcjami, ale cóż ... nigdy nie wiadomo kogo w życiu  dane nam jest spotkać. W każdym bądź razie gorąco pozdrawiamy "miłego" Pana.

Następny stóg to niezawodny "przy rowie". Ka wjeżdża do środka i robi wygnanie. Rudy ewakuuje się przez rów i popełnia błąd - zasuwa polem, gdzie doganiają śruciny.

Kolejne miejsce z mykitą nie zapowiadało się obiecująco. Stóg 4-3-2-1 o długości około 25 metrów. Łucznik szybko lokalizuje lisa na górze i tam go zatrzymuje. Niestety docieramy za późno, choć może to i lepiej, ponieważ przechera uwalnia się i wbiega do najniższego kanału, by potem wyjechać Arkowi pod nogami. Ten strzela, ale tylko rani lisa, który wchodzi w środkowy niedostępny kanał.  Do pomocy poszła Ira. Konieczna niestety była lekka rozbiórka stogu (przy której tym razem pomagają nam właściciele - dziękujemy). Szybko docieramy do psów i  lisa, następnie układamy na swoje miejsca bele. Łucznik dość poturbowany, ale nie jest źle.
W następnym stogu 4-3-2-1 (około 90m długości) zastaliśmy dwa lisy. Jednego wypchnął szybko Łucznik, drugiego wypracowała Ka, ale niestety jej praca poszła na marne - lis został nieskutecznie obsypany śrucinami.
Na koniec dnia układamy na pokocie 4 lisy na pięć wypracowanych.
KA vom Asstraata - 3 (jeden spudłowany), ŁUCZNIK Lisia Przygoda - 2.



niedziela, 7 grudnia 2014

Finlandia

Po odwiedzinach naszej hodowli przez miłośników rasy z Finlandii, przyszła kolej na rewizytę. W pierwszy tydzień grudnia wybrałem się z Tomkiem i trzema szczeniętami do kraju Świętego Mikołaja. Po bardzo nieprzyjemnych przygodach zafundowanych przez "Eurolot", spędzeniu dwóch dni na lotniskach i w hotelach - wreszcie nocą dotarliśmy do Helsinek. Na lotnisku czekał  już Antti, który zawiózł nas w miejsce gdzie mieliśmy zasmakować fińskiego norowania. Po przyjeździe do myśliwskiej chaty - kolacja z łosiem w roli głównej, obowiązkowa sauna i kosztowanie trunków. Niektórzy degustowali tak długo, że zapomnieli o spaniu :). Wczesnym rankiem szybkie śniadanie i wyjazd w teren. Obiektem naszych zainteresowań były jenoty i borsuki. Lisów tam jak na lekarstwo. Koledzy z Finlandii polują z małokalibrowymi pistoletami, a główna praca podczas polowania to ... kopanie. Widzieliśmy wytrwałą prace psów (byliśmy świadkami pierwszym kroków pod ziemią naszej ENJI), posmakowaliśmy fińskich skał i kamieni :). Polowaliśmy także w opuszczonych siedliskach. Ostatnią norę zakończyliśmy o zmroku. Na koniec dnia ułożono: 2 jenoty i 2 borsuki. Po powrocie pochłonęliśmy pyszne danie przygotowane przez Atte i Anttiego: duszone głuszce. Potem sauna i oczywiście degustacja połączona z grą na rogu myśliwskim :). Niestety poprzez przygody z lotem uciekł nam jeden dzień, więc na polowanie zostało niewiele. W niedzielę o 11:00 czasu fińskiego ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem mogliśmy podziwiać Finlandię za dnia. Na miejscu zostały natomiast: GLOT Animus Lustri, GILZA Animus Lustri i FIFI Animus Lustri. Miejmy nadzieję, że po kilku miesiącach pokażą pracę jakiej się po nich spodziewamy.







sobota, 22 listopada 2014

Powrót do "Brekinii"

Po pierwszym w tym sezonie stogowaniu z "pustym" pokotem w naszym kole macierzystym, wracamy ponownie do obwodu "Brekinii". Na polach przywitała nas gęsta mgłą i wilgoć. Na termometrze 4 stopnie na plusie. Rozpoczynamy od stogu 3-2-1 przy rowie. Prawie zawsze krył rudzielce - tym razem także nie zawiódł. Do pracy poszła Ka. Znalazła lisa na górnym piętrze, by potem skutecznie zatrzymać go w dolnym zewnętrznym kanale. Następnie dla sprawdzenia miejsca puszczam niezawodną Irę, która także na górze znajduje rudego. Akcja przenosi się na dolne korytarze i lis wyskakuje z boku stogu. Pędzi do rowu, gdzie  doganiają go śruciny z "Tomkowej Aldony" i tam kończy swój żywot.

Przenosimy się niedaleko na stóg 4-3-2-1. Częściowo przykryty plandeką. Do akcji rusza Łucznik, który znajduje lisa w najwyższym kanale. Walka przenosi się na dół i lokalizator wskazuje ciągle to samo miejsce. Dzida poszła w ruch, lecz baloty stawiają duży opór. Kiedy docieramy, lis się uwalnia i ucieka głębiej w stóg. Łucznik podąża za nim, lecz przechera jest cwany - gubi psa, który po kilku minutach wychodzi z boku stogu. Nie wygląda najlepiej. Podmieniamy go na Irę. Suka po kilku minutach lokalizuje rudzielca i wygania go na szczycie - tam zatrzymuje go Tomek. Niestety przechera jest parchaty.

Potem obstawiamy 3-2-1. Wygląda na piękny, szybki i łatwy, częściowo przykryty jest plandeką. Niestety Św. Hubert pisze inny scenariusz. Zaczyna Draka i szybko znajduje lisa na górze. Robi się gorąco, ale akurat pod plandeką - nie ma możliwości pomocy. Ze szczytu Arek daje znaki, że słyszy coś w górnym kanale – jest drugi lis i czeka na rozwój sytuacji niedaleko wyjścia. Arek ze Sławkiem czekają na najwyższym poziomie skupienia :), a Draka stara się wypchnąć swojego rudzielca. Po jakimś czasie dopuszczam do Draki Łucznika. W środku robi się głośno, a na końcu stogu słyszymy 4 strzały. Miały one dosięgnąć rudego kombinatora czekającego przy wyjściu, ale dzielni chłopcy chyba za bardzo się  skupili….. rudy biegnąć przez pola machał jeszcze na pożegnanie piękną kitą     z wielkim kwiatem. Cóż…., na szczęście Łucznik zatrzymuje w środku drugiego lisa.

W następnym małym stogu Draka wypędza kamionkę, którą miałem zaszczyt trafić :).

Słońce już zachodzi, ale decydujemy się jeszcze na jedno miejsce. Pracowały tam Ka i Łucznik.      W stogu 4-3-2-1 lis bawi się z nimi w berka. Wybiega kilka razy spod Łucznika i Ka, ale nie ma ochoty pójść w pole, raz za razem zmienia kanały. Dopiero po około 45 minutach Ka wypycha go na pole, gdzie rehabilituje się Arek i kłądzie go pierwszym strzałem.
Kończymy kiedy jest już prawie ciemno. Za późno na zdjęcie pokotu, na którym układamy 5 lisów (2 suki, 3 psy) i kamionkę.


wtorek, 11 listopada 2014

OHZ Zamrzenica i KŁ "Borowik"

Korzystając z kolejnego  dnia wolnego "w tygodniu" (11 listopad), po wczorajszym wycieraniu kanałów ponownie ruszamy w pola. Dużym plusem jest  fakt, że w tym sezonie praca rozkłada się na 3 lub 4 psy, w związku z czym możliwe jest polowanie dzień po dniu.
Zaczynamy od OHZ-tu. Kilka stogów w okolicach Pruszcza nie kryje lisów. Następnie sprawdzamy wielkie stogi między Kamienicą i Pruszczem. W kolejnym 5-4-3-2-1  (około 70m długości) Ka rusza rudzielca, który wyskakuje szczytem na pierwszym piętrze i wjeżdża w najwyższy kanał z boku stogu.  Lis kluczy w licznych kanałach, więc do pomocy dodajemy Łucznika, który po kilku przejściach ciasnymi korytarzami gubi wewnątrz stogu nadajnik. Tym problemem postanawiamy zając się później. Mykita zmienia poziomy i kanały. Dopiero po czterdziestu minutach Ka wypycha lisa ze szczytu na pierwszym piętrze i tam go zatrzymuje. Lis uwalnia się i sprawę kończy Tomek.
Przeskakujemy na sąsiedni obwód. W pierwszym stogu Draka już na starcie nerwowo zaczyna pracować. Suka nie jest doświadczona, stóg 5-4-3-2-1, więc do pomocy dajemy Łucznika. Po kilkunastu minutach Draka "wyprowadza" lisiurę na zewnątrz, gdzie szybko jej pomagam.
Zmieniamy miejsce i do 5-4-3-2-1 wpuszczamy Łucznika oraz Ka. Stóg mocno "oznaczony" przez lisy, więc mamy nadzieję na kolejnego "gracza". Psy znikają na 2 piętrze. W pewnym momencie lokalizator wskazuje ciągle to samo miejsce - po chwili Łucznik wypycha rudego, który przebiega cały stóg wzdłuż, zeskakuje z niego i po kilku metrach nieruchomieje.
Następny 5-4-3-2-1 okazuje się ciężką przeprawą dla psów. Cała gra na nim trwała ponad godzinę. Zaczyna Ka, która wypycha lisa na 3 piętrze. Niestety mykita zmienia kanał i zabawa zaczyna się od początku. Do pomocy dajemy Łucznika, który znajduje lisa w zewnętrznym kanale na 1 piętrze. Słychać między nimi ostrą wymianę zdań. Są 4 baloty od wyjścia. Tomek luzuje bele przy pomocy "dzidy" i akcja przesuwa się powoli w kierunku okna. Adrenalina na wysokim poziomie:"... zaraz wyjedzie...". Tuż przy oknie lis jakimś cudem robi zwrot i cofa się w głąb stogu. Łucznik wychodzi mocno "poobijany" i od razy wędruje do auta. Zmieniamy go Draką, która wjeżdża w ten sam kanał. Po chwili lis wyskakuje z bocznego okna i tam kończy żywot. Uradowani takim zakończeniem zaczynamy się rozładowywać, kiedy to nagle Ka wypycha kolejnego rudzielca na górnym piętrze. Lis przebiega przez wierzchołek wielkiego stogu, zbiega na dół i tam zostaje ostrzelany. Niestety wbiega  w dolny kanał. Po chwili zmienia okno z Draką na kicie. Dalsza praca suki miała miejsce w środkowych kanałach. Po odsunięciu kilku balotów udaje nam się złapać suki, niestety głębiej nie dotrzemy i podejmujemy decyzję o odwrocie. 
Następnych kilka mniejszych stogów nie skrywało lisów i dzień kończymy z czterema przecherami, psy kontuzjowane, ale wszystkie w transportówkach.
Nadajnik zagubił się w największym stogu tego dnia, ale na szczęście odnaleźliśmy go w zewnętrznym kanale. Leżał rozpięty w korytarzu. Jak to się stało? Nie mam zielonego pojęcia.
KA vom Asstraata -1, DRAKA vom Asstraata - 2, ŁUCZNIK Lisia Przygoda -1

poniedziałek, 10 listopada 2014

KŁ "Cis" 10.11.2014

Dzięki uprzejmości Zarządu KŁ "Cis", w tym roku ponownie mamy możliwość polować na ich terenie. Tym razem klucz do skrzynki leży na honorowym miejscu w aucie:)
Rozpoczynamy przy lekkim deszczu. W pracy IRA z Króliczego Dołka, ŁUCZNIK Lisia Przygoda, KA vom Asstraata i JUMA Lisi Prześladowca. Na trzecim stogu 5-4-3-2-1 Ka wjeżdża w kanał na pierwszym piętrze. Wprawdzie nie słychać szczekania, ale coś się dzieje. Akcja zatrzymuje się na połowie długości stogu. Lokalizator wskazuje od kilku minut to samo miejsce. Decydujemy się na zajrzenie do środka. "Dzida" poszła w ruch i po chwili ( na szczęście było to w zewnętrznym kanale) docieramy do suki oraz ...... lisa. Dalsze działania były zbędne, Ka poradziła sobie z rudym sama. 
Następne dwa stogi puste. Później niewielki 3-2-1 okazał się miłą niespodzianką. Stóg w polu, obok wysoki poplon, dlatego wszyscy wchodzą na górę. Każdy w dobrym humorze i trzeba powiedzieć, że za bardzo rozluźniony. Zaczyna Juma, potem dochodzi Łucznik. Po  chwili wybiega z dolnego kanału lis i zasuwa prosto w wysokie zboże, gdzie jego lokalizację zdradzają tylko chwiejące się źdźbła. Rozpoczyna się kanonada i w tej samej chwili ze stogu Łucznik wypycha następnego przecherę. Na szczęście żadnemu nie udało się uciec. 
Sprawdzamy następne stogi i jedną norę - pusto. Robi się późno, ale mamy jeszcze do opolowania kilka miejsc. W wielkim 5-4-3-2-1  prawdopodobnie coś było, ale po godzinie i braku kontaktu wzrokowego odpuszczamy - robi się już szaro. Na koniec zostają dwa wielkie 5-4-3-2-1. Jeden okazał się pusty. W drugim Łucznik z Jumą zaczyna nerwową pracę. Stóg wielki i z jednej strony kanały zapchane luźna słomą, ale czekamy. Po kilkunastu minutach z dolnego okna na szczycie Łucznik wypycha pięknego wielkiego psa, który po chwili nieruchomieje. Dzień kończymy z czterema lisami.
KA vom Asstraata - 1, ŁUCZNIK Lisia Przygoda - 3

środa, 5 listopada 2014

Szybko, szybko.... , bo się ściemnia.

Siedmiomiesięczna przerwa pomiędzy sezonami na stogi powoduje duży niedosyt. Oczy pragną widoku słomy w jesiennym świetle i rudych smug uciekających przed czarno-podpalanym prześladowcą. Nie wszystkie weekendy niestety można przeznaczyć na polowania, tak więc zapada decyzja - robimy szybką akcję w środku tygodnia. Prędki powrót z pracy, zmiana ubrania, wpis do książki i jedziemy. 
Przy wiosce stoi nowy mały 3-2-1. Do pracy idzie Draka vom Asstraata. Kręci się przy stogu lekko podniecona, ale nie może się zdecydować. Czasu mało, więc szybko dopuszczamy Irę w celu sprawdzenia miejsca. Weteranka od razu robi wjazd w dolne okno i po chwili wyjeżdża ze stogu rudy, który po krótkiej ucieczce nieruchomieje. Trwa rozmowa, który stóg będzie następny, ja łamię broń, ...... ale gdzie Draka? Wrzucam naboje ponownie w lufy i w tym momencie pod nogami przemyka mi mykita, a na kicie siedzi mu Draka. Zatrzymuję lisa drugim strzałem. Gęby uśmiechnięte, bo Draka przeszła chrzest i wypracowała samodzielnie rudzielca. Teraz będzie już z górki.
Robimy jeszcze kilka stogów, ale okazały się puste.
IRA z Króliczego Dołka - 1:0, DRAKA vom Asstraata - 1:0 :)


niedziela, 26 października 2014

Sezon 2014/2015 rozpoczęty.

Pierwsze polowanie sezonu 2014/2015 nie było zbyt udane. Właściwie to z mojej winy, gdyż uległem pewnym "naciskom" i mimo słonecznej pogody, kilkunastu stopni "na plusie", suchego pola oraz bezwietrznej pogody zawitaliśmy 12.10.2014 r. w naszym kole macierzystym "Brekinia". Po sprawdzeniu około 20-stu stogów, drenu i sztucznej nory, oprócz jeża i kota w korytarzach nie zastaliśmy nic . Optymizmem napawa tylko fakt, że zauważyliśmy wejścia do sztucznej nory, choć tym razem nie doszło do spotkania. W tym dniu pracowały: IRA z Króliczego Dołka, ŁUCZNIK Lisia Przygoda i KA vom Asstraata.
W "Brekinii"
Następny "atak" poprowadziliśmy 26. października, po pierwszych przymrozkach i obfitych opadach deszczu. Planowaliśmy zapolować w zaprzyjaźnionym kole "Cis", ale dzień zaczął się pechowo. Zagubiony klucz do skrzynki z książką ewidencji i awaria jednego z aut lekko ostudziły zapał. Po odholowaniu niesprawnego pojazdu podejmujemy decyzję o opolowaniu KŁ "Borowik". Już w pierwszym stogu czekał na nas rudy. Stóg lekko problemowy, ponieważ do starego dołożono nowe baloty i w tym miejscu powstały ślepe kanały. Po pracy DRAKI vom Asstraata mykita wychylił się kilka razy i  w końcu się pomylił. Potem w celu sprawdzenia młodej suki pracowała IRA i ŁUCZNIK. ŁUKI znajduje rudego "zabunkrowanego" w górnym kanale i spycha go w dół. Tam kończy IRA wygnaniem i po chwili drugi lis wędruje do auta. 
Sprawdzamy kilka nor w starej żwirowni, ale bez rezultatu. Następny stóg (5-4-3-2-1) kryje kolejnego przecherę. Zaczyna DRAKA, potem dochodzi IRA. Lis pokazuje się na szczycie, wskakuje w inne okno. Po chwili przebiega wzdłuż prawie cały stóg i znika w bocznym oknie na 3 piętrze. Suki wskakują za nim i za kilka minut rudy zasuwa po rzepaku, gdzie po trzecim strzale zatrzymuje go Tomek. 
Psy wycierają następne stogi, ale pusto. Następny stóg 5-4-3-2-1 "przy dąbkach". DRAKA wjeżdża w okno i po chwili z drugiej strony "siedzi" lisowi na kicie. Rudy zmienia kanał, suka za nim. Oczekujemy ich po drugiej stronie, ale nic się nie dzieje. Lokalizator wskazuje niestety  środkowy kanał. Do pomocy idzie ŁUKI, który po chwili na 2 piętrze skutecznie zatrzymuje lisa. DRAKI niestety nadal nie ma. Lokalizator wskazuje cały czas to samo miejsce. Kontaktujemy się z właścicielem stogu i zaczynamy odsuwać baloty, kierując się w stronę środkowego kanału.
Okazało się, że DRAKA siedziała zablokowana w korytarzu. Wszystko kończy się dobrze m.in. dzięki lokalizatorowi.Mimo, że dzień zaczął się pechowo na pokocie układamy 4 rudzielce.